Puszcza Białowieska

Ostatnia taka puszcza w Polsce. Oaza wolności dla drzew, którym pozwala się rosnąć do woli. Raj dla zwierząt, roślin, mchów, grzybów, które do życia nie potrzebują desek, lecz starych świerków, olch czy grabów. Tam, gdzie stare drzewo kończy swój żywot - pada, a wokół wyrastają samosiejki. Koło życia zamyka się i biegnie od nowa.


Puszcza dla mnie zawsze była legendą. Tym bardziej, że przez wiele lat plany jej odwiedzenia spełzały na niczym. W końcu udało się... listopadowy świt, mgły i pierwsze żubry. Potem kolejne odwiedziny o różnych porach roku, poszukiwania sóweczek, żubrów, krajobrazów. Nie zawsze pogoda dopisywała, nie zawsze poszukiwania kończyły się sukcesem. Ale tym bardziej cieszyły chwile, kiedy coś się udało przeżyć i to uwiecznić. Z takich właśnie chwil złożyłam tę galerię - poświęconą samej puszczy, jak też i okolicznym wioskom, których klimat do dziś zachwyca. To własnie bowiem tutaj, na Podlasiu - zamiast nowoczesnych willi, wciąż można podziwiać stare chaty, a na niewielkich pastwiskach dzielonych drewnianymi płotami - pasące się konie i krowy. Ludność tutejsza przez wieki tworzyła mieszanką wielowyznaniową. Po sąsiedzku mieszkali prawosławni, katolicy, żydzi a nawet i protestanci. Ślady tego można odnaleźć choćby na starych cmentarzach czy przydrożnych wiejskich krzyżach.

Puszczy nie da się zamknąć w kilkudziesięciu fotografiach. Wiem, że czeka na mnie z kolejnymi wyzwaniami i niespodziankami... i to jest w niej najpiękniejsze :-).