Highlands nie-zawsze w meszkach i w deszczu

If you don’t like the weather, wait a minute

Wędrując po Szkocji można szybko zrozumieć, dlaczego rozmowy o pogodzie mogą być, wbrew pozorom, naprawdę zajmujące. Deszcz, mżawka, wiatr… mogą i często lubią dać się we znaki.

Wyruszając w sierpniu na północ, przeczytałam – „Uwielbiam lato w Szkocji! To mój ulubiony dzień w roku!”. Myślałam, że to tylko dobry kawał. Niestety okazał się bliższy prawdy, niż mogłam się tego spodziewać.

Jednak w dzisiejszych czasach, kiedy coraz bardziej zagraża nam susza, stepowienie, a latem nękają koszmarne upały – taki klimat staje się zaletą.

Tym bardziej chwile słońca, kiedy chmury uciekną, a wraz z nimi – wszechobecne meszki – cieszą oko i serce…

Wszechobecna zieleń, malownicze niebo, tajemnicze mgły – tworzą z surowego Highlands – świat fantasy, krainę niczym ze starych pieśni.

Samo podróżowanie po północnej Szkocji jest wielką przygodą, chociaż do łatwych nie należy. Bardzo wąskie, nieraz kręte drogi, wymagają czujności ze strony kierowcy. Mijanka odbywa się wyłącznie na specjalnie wyznaczonych wysepkach, gęsto rozlokowanych wzdłuż drogi. Jeśli za późno zauważysz samochód jadący z naprzeciwka, musisz na wstecznym, wrócić do takiego miejsca. Na szczęście kierowcy są tu życzliwi, wzajemnie się pozdrawiają, co umila trudy takiej jazdy.

Ceny noclegów są, przynajmniej jak na polską kieszeń, wysokie. Pozostają więc campingi (też do tanich nie należą, ale są jednak mniej kosztowną alternatywą) oraz biwakowanie na dziko, które ma tę zaletę – że to my sami decydujemy o miejscu, gdzie rozbijemy namiot i widoku, który zobaczymy rano z niego wychodząc. W przeciwieństwie do reszty Wysp Brytyjskich – w Szkocji jest takie biwakowanie jest całkowicie legalne. Trzeba jednak przestrzegać kilku prostych zasad. Szczegóły opisane są na stronie: https://www.outdooraccess-scotland.scot/ .

Highlands, w dużym skrócie, to…
niekończące się wrzosowiska, sosny kaledońskie – bardzo pierwotny gatunek sosny – duma Szkotów, dzikie góry, archipelagi wysp (Szetlandy, Orkady – łącznie prawie 800 wysp, z czego ok. 130 zamieszkałych), strome klify, niezwykłe plaże, jeziora, zwane tu nie „lakes”, a „loch”, ze słynnym, lecz moim zdaniem przereklamowanym „Loch Ness” na czele. Pastwiska z owcami, grodzone staroświeckimi, kamiennymi murkami, słynne szkockie, włochate krowy „highlanderki”, …no i oczywiście zamki! Stare, nowe, całe, w ruinie, ale zawsze romantyczne :-).