Gdzie fotografować zorzę?

Gdzie fotografować zorzę? Wszędzie gdzie ją spotkamy! Ale po kolei…

Aurora to wyjątkowo piękna, tajemnicza i nieprzewidywalna kobieta.
Nigdy do końca nie wiemy, czy uda nam się z nią spotkać. Ale możemy dać sobie większe szanse. Pierwszym krokiem, który warto nam w tym celu zrobić, to wybrać się na trasę jej przelotu.

Zorza na Islandii

Całkiem niezłym miejscem jest Islandia, oferująca bardzo atrakcyjny plan pierwszy do naszych szerokich krajobrazów nocnych. Jednak częste zachmurzenie i położenie jej trochę zbyt mocno na południu (leży tuż poniżej koła podbiegunowego), utrudnia podziwianie zorzy, kiedy nie jest zbyt intensywna. W przypadku KP2 możemy szukać jej raczej nad horyzontem, na północy. Dopiero KP3 daje nam szansę złapania jej nad głowami.

Zorza na Lofotach

Większą szansę podziwiania zorzy tańczącej nad głowami będziemy mieć na Lofotach, leżących dużo bardziej na północy, już za kołem polarnym. I rzeczywiście udało mi się już kilka razy przeżyć tam wspaniały spektakl – zarówno w środku zimy, jak i ostatnio – we wrześniu. Warunek jeden – musi być czyste niebo. Jeśli najdą chmury nie mamy pola manewru, gdyż nie tak łatwo ucieka się z archipelagu wysp. Wiem, bo już testowałam.

Zorza w okolicach Tromso

Dlatego po różnych wyprawach i poszukiwaniu pięknej Aurory mogę stwierdzić, że najlepszym miejscem, które odkryłam dla siebie, jeśli chodzi o szansę złapania zorzy i ciekawego pierwszego planu, są okolice Tromso. Nie na darmo stały się ostatnio prawdziwą mekką Aurory, do której wbijają miłośnicy zielonego światełka praktycznie z całego świata. Niestety taka popularność tego miejsca wcale mnie nie cieszy, gdyż piękno przyrody przeżywać wolę bardziej kameralnie.

Na szczęście wystarczy wyjechać z miasta na bezpieczną odległość (czyli ok 2 godziny jazdy), by mieć większą szansę na bycie sam na sam z tym co dzieje się na niebie. Całkiem dobrym, choć niestety coraz bardziej popularnym kierunkiem jest Senja i pomniejsze wyspy wokół Tromso, ale w tym przypadku powtarza się problem z Lofotów – czekanie na czyste niebo.

Zorza w okolicach Lyngenfjord

Lavvo – tradycyjny namiot Saamów
koło hotelu Lyngenfjord w Skibotn

Większa szansa na czyste niebo jest w głębi lądu. I tak trafiam nad fiord Lyngenfojrd, w okolice Skibotn – miejscowości, która słynie z czystego nieba (nieprzypadkowo w jego okolicy położone jest obserwatorium astronomiczne). Sam fiord, ponad 120 km długi, jak to norweski fiord – jest po prostu piękny. Od strony północno-zachodniej górują Alpy Lyngeńskie, a od strony południowej biegnie droga wiodąca prosto w głąb fińskiej Laponii. Warto do niej zajrzeć (ok pół godziny drogi) mieszkając w Skibotn, chociażby po to, by poczuć różnicę w krajobrazie – teren bardziej wypłaszczony, więcej reniferów i zdecydowanie surowszy klimat, dający o wiele mroźniejsze powietrze zimą.

Więcej o fotografowaniu Aurory

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Aurorze – jaka może być, jak i gdzie jej szukać, a przede wszystkim jak ją sfotografować – zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku na YouTube oraz lektury artykułu, który napisałam jakiś czas temu dla Canon Polska. I chociaż od tego czasu zrobiłam wiele lepszych zdjęć, rady techniczne są nadal aktualne.